Chcesz sprawdzić czy żywność jest made in Poland? Możesz mieć problem z uzyskaniem zgody. 

Chcesz sprawdzić czy żywność jest made in Poland? Możesz mieć problem z uzyskaniem zgody. 

Opublikowany

Badanie zostało przeprowadzone przez agentów TakeTask na zlecenie Grupy AdRetail i instytutu badawczego ABR SESTA. Efekty? Aż w 84 proc. badanych sklepów (dyskonty, hipermarkety, supermarkety etc.) tajemniczy klienci usłyszeli, że skanować nie mogą. Skanować bez problemów pozwoliło tylko 8 proc. nadanych sklepów. Kolejne 8 proc. wydało zgodę tymczasową (czyt. jednorazową).

Konsumenci, chcąc się upewnić, że wybrany przez nich artykuł był wyprodukowany w Polsce, wciąż nie mogą zeskanować jego etykiety w aż 84 proc. sieci spożywczo-przemysłowych.

Badanie zostało zrealizowane w dniach 08-10 lutego tego roku w 38 sklepach na terenie Warszawy i najbliższych okolic. Łącznie wzięło w nim udział 19 sieci, w tym 3 dyskonty, 8 supermarketów, 4 hipermarkety i 4 convenience. Sprawdzono je metodą mystery shopping, czyli tzw. tajemniczy klient. Pracownicy sklepów byli pytani o to, czy w ich placówce można skanować etykiety produktów, aby upewnić się, że dany towar na pewno pochodzi z Polski. Zaskoczona obsługa prawie za każdym razem wykazywała dużą obojętność lub po prostu niechęć do klienta.

– W przeważającej większości sklepów, bez względu na ich przynależność do określonego kanału, personel zabraniał sprawdzania pochodzenia towaru. Sądzę, że pracownicy, z lęku przed odpowiedzialnością i ewentualną reakcją przełożonych, na wszelki wypadek nie udzielali zgody na skanowanie etykiet. Być może, gdyby klient o nic nie pytał, tylko zaczął kontrolować produkty, część obsługi mogłaby tego nie zauważyć albo nie zareagować na takie zachowanie. Natomiast absolutnym wyjątkiem okazała się jedna z sieci hipermarketów, w której za każdym razem konsument mógł zweryfikować kraj produkcji – mówi Anna Ruman z instytutu badawczego ABR SESTA.

Według Dawida Firkowskiego z Grupy AdRetail, wyniki badania świadczą m.in. o ignorancji sklepów odnośnie praw konsumentów. Ponadto, badane sieci nie rozpoznają właściwie rynkowych trendów i nie znają funkcji oferowanych przez aplikacje mobilne, które służą do innych celów, niż prezentowanie promocji. Widoczny jest też brak przygotowania do ww. zachowań samych klientów. Sieci handlowe są ostrożne, ponieważ boją się rozprzestrzeniania się niekorzystnych informacji na ich temat, np. w social mediach. Dla przykładu, produkt, który miałby uszkodzoną etykietę lub nie zawierałby wymaganych danych mógłby źle wpłynąć na ich wizerunek.

– Negatywne reakcje pracowników sklepów zapewne wynikały też z braku ich zrozumienia, dlaczego klient miałby identyfikować akurat pochodzenie produktu. Sprawdzanie składników żywności, z uwagi na względy zdrowotne, byłoby łatwiej akceptowalne jako uzasadnienie takiego zachowania. Co już w przeszłości sprawdzaliśmy. Natomiast sieci jak najbardziej powinny zezwalać konsumentom na weryfikowanie tych danych, których oni oczekują. Informacja dotycząca kraju produkcji nie jest przecież ograniczona prawnie. Dlatego uważam, że takim zachowaniem, placówki handlowe mogą bardzo łatwo stracić na swoim wizerunku, jeśli nadal będą stosować tego typu zakazy – ostrzega Anna Ruman.

Tylko 8% badanych ww. sklepów pozwoliło klientom na sprawdzenie pochodzenia towaru poprzez skanowanie, kolejne 8% wydało zgodę tymczasową, czyli jednorazową. Jak podkreśla Dawid Firkowski, sieci handlowe powinny zacząć przyzwyczajać się do rosnącej świadomości i nowych oczekiwań klientów. Trend wykorzystywania aplikacji mobilnych podczas zakupów offlinie będzie u nas coraz silniejszy. W pewnym momencie  może się okazać, że skanowanie produktów to już standard. Placówki, które nie będą na bieżąco z nowościami technologicznymi, staną się przestarzałe i nieatrakcyjne dla odwiedzających. 

Kopiuj tekst

Udostępnij

M-commerce, czyli na zakupy ze smartfonem.

75% Polaków aktywnych w sieci posiada urządzenia mobilne. Przed ekranami smartfonów i tabletów spędzają prawie 3 godziny dziennie – przeglądają strony internetowe, korzystają z serwisów społecznościowych i komunikatorów, grają. Coraz więcej z tego czasu poświęcają także na zakupy.